February 12, 2016

Pół roczku


I ciach!

Dziś Ludwiczka kończy pół roku :)  kolejny miesiąc za nami.
Rano w łóżeczku wykonała twista! czyli z brzuszka samodzielnie obróciła się na plecy, a potem z pleców na brzuszek. Taka jestem z niej dumna, z tych małych, codziennych kroków ku ciągłemu rozwojowi.
Wraz z upływem pierwszego półrocza życia, mleczne posiłki Ludwiczki zostaną wzbogacone o nowości. Przed nami przygoda m.in. z marchewką i brokułem, poznawanie nowych smaków, kolorów i faktur pożywienia. Będzie się działo. A kolorowa zastawa w wesołe małpki już czeka. 
Gwiazdusia codziennie po powrocie swojego Taty, a mojego Męża urządza festiwal radości. Wodzi wzrokiem za Tatusiem, zaczepia go uśmiechem, głośno piszczy, rusza dynamicznie rączkami i nóżkami i ze zintensyfikowaną siłą wesoło gaworzy opowiadając o całym dniu: spacerze, zabawach z Mamą, jedzeniu, widoku zza okna. Jest w tym szalenie rozbrajająca i doprowadza nas wręcz do łez ze śmiechu, bo jej opowieści są pełne ekspresji i przekonania. Najlepsze jest to, że my padamy ze zmęczenia, a ona fika i fika i nie wydaje się być ani odrobinę zmęczona, tylko robi wszystko, aby zwrócić na siebie uwagę.
Od pół roku nie spałam dłużej niż 3 godziny jednym ciągiem. Ufam, iż przy okazji rozszerzania diety Małej ten sen się wydłuży. Od dwóch tygodni mam wrażenie iż ktoś sypnął mi piachem w oczy. Mimo to, codziennie na nowo, zbieram się w sobie, aby opiekować się Małą Lu, bawić się z nią i dbać o całokształt naszego rodzinnego życia. Nie jest to łatwe, bo czasami chciałabym się zakopać pod kołdrą, zjeść całą bombonierkę i spać, spać, spać. A tymczasem jedyną "słodkością" w domu jest 90% gorzka czekolada, a ja każdego dnia ćwiczę na przemian Chodakowską, Fitness Blender plus wychodzę do fitness klubu. Sprawia mi to radość, poza tym warto się trochę pozmagać, bo ruch wytwarza endorfiny. Dodatkowo pobudzone krążenie wyrywa mnie z marazmu zmęczenia. A moja Córeczka ma pociechę kiedy obserwuje Mamę wykonującą gimnastyczne akrobacje. 
Od jakiegoś czasu Ludwiczka w ogóle nie korzysta ze smoczka, nawet do zaśnięcia podczas spaceru (co ostatnio było jeszcze normą). Aktualnym hitem zasypiania poza domem jest wjeżdżanie kołami wózka na płyty chodnikowe z kropkowanymi oznaczeniami dla niewidomych. Wózek się wtedy rusza, jazda nie jest monotonna, a księżniczka może spać ;) 
Coraz mniej lubi siedzieć w bujaczku, robi w nim mostek próbując się z niego wypiąć, muszę na nią uważać i nie spuszczać z oka. Zaczyna się buntować ;) Śmieje się kiedy kicha i z zainteresowaniem odkrywcy analizuje każdą zabaweczkę: szeleszczące uszka, dzwoniące kulki i grzechotki. Jak na razie nie ma jeszcze żadnych ząbków więc tym swoim bezzębnym uśmiechem rozczula mnie niesamowicie. 
Tyle u nas, idziemy na spacer, bo jest piękna pogoda: słońce i błękitne niebo...


1 comment: