January 12, 2016

Jak z płatka


1, 2, 3, 4 i ciach mamy już 5 miesiąc życia Ludwiczki. Czas płynie z niesamowitą prędkością. Patrzę w oczy tej małej, prawie 7,5 kilogramowej dziewczynki i widzę w jej oczach wesołe iskierki radości życia. Wczoraj nie zmieściła się w kolejnej bluzeczce. Ale jak to? Dopiero co była na nią za duża!
Młoda z pewnością trzyma już w rączkach grzechotki, a gryzaczki dziamoli bezzębnymi dziąsłami. Do jej życiowych osiągnięć doszło efektowne egzekwowanie swoich życzeń w nocy. Tak, tak noc rozpoczyna w swoim łóżeczku, w nocy budzi się na karmienie, a później zasypia przy mnie. Trudnością jest fakt, że kiedy układa się ją uśpioną w łóżeczku to momentalnie budzi się hałasując niczym strażacka syrena. Córeczko, po co te nerwy? Taka afera? I wtedy zabieram ją z powrotem do łóżka. A Mała jak gdyby nigdy nic w przeciągu minuty zasypia na środku łóżka. Królewna. Jaśnie Dama. Lewą i prawą rączkę układa na poziomie głowy, leży z nóżkami jak żabka. Wygląda przesłodko, naprawdę..  tylko trzeba na nią uważać skoro tak z nami śpi żeby jej nie zgnieść. 
Ostatnio znajoma, która czyta mojego bloga powiedziała, że mam chyba idealne dziecko, bo nie piszę za dużo o tym jak płacze i w ogóle.. Na co odparłam, że wolę zapisywać te chwile, które są pozytywne :) Kto by chciał czytać o tym, że moje wspaniałe dziecko cały wieczór marudzi i zasypia o 23:00? A ja wtedy przeszczęśliwa i dumna z pseudozwycięstwa (bo dlaczego nie może zasypiać np.o 20:00??) siadam w kuchni przy stole i jem płatki kukurydziane z mlekiem. Pyszny posiłek na ukojenie nerwów, prostota form, biel mleka, chrupkość płatków, smak idealny uwielbiany od dzieciństwa. Dziecko moje zasnęło, kolejny dzień poszło nam jak z płatka. Haha. 1:0 dla nas, bo zasnęła. 1:0 do momentu kiedy w nocy znów poddam się mojemu zmęczeniu i nie odłożę jej do łóżeczka, a wtedy będzie dla niej punkt.
Życie, codzienność, zero cukru i lukru. 

No comments:

Post a Comment