December 3, 2015

Kawa i krótko o uśmiechach


Dziś w tle pobrzmiewa Michael Buble ze swoimi największymi przebojami. Póki co, na stricte świąteczną listę hitów przyjdzie czas.  Na kuchennym stole króluje krwistoczerwona poinsecja, nasza domowa gwiazda betlejemska. Trwa moja przerwa kawowa. Z błogością piję boską kompozycję 3/4 wysokiej szklanki spienionego mleka z mocnym aromatycznym espresso. Gdyby trzeba było wybrać ze wszystkich napoi świata tylko dwa to w moim rankingu byłaby to kawa i woda. Dźwięk mielenia ziaren, świeża woń kawy, głębokość czerni i delikatna crema to symfonia bez której ciężko jest mi wyobrazić sobie poranek. W międzyczasie odpowiadam na zaległe smsy, maile, wiadomości błyskawiczne na komunikatorach i oddzwaniam. W końcu cały dzień spędzam z niemowlęciem słodko pachnącym mlekiem. Córeczka z ufnością guga, ale prawdą jest, że porozmawiać jeszcze z nią się nie da w pełnym wymiarze werbalnym. Dlatego też kontakt z dorosłymi to rarytas. Nie to co kiedyś, kiedy cały dzień spędzałam w biurze z dorosłymi! ;) Piję kawę dla przyjemności, po to, aby za moment ze zdwojoną siłą ruszyć w tan obowiązków, przedświątecznych spraw, odwiedzin paczkomatu i przygotowania mieszkania na popołudniową wizytę księdza "po kolędzie". Szybko, szybko ta wizyta jest.. ale podobno taka jest rzeczywistość w dużych parafiach. Mała z dnia na dzień coraz bardziej uaktywnia swoje rączki, bawi się sówko-grzechotką, gryzie żyrafkę i miętosi pluszową zebrę. Uśmiechów ma sto tysięcy, są uśmiechy kiedy jest zmęczona przechodzące płynnie w podkówkę, są uśmiechy poranne pełne energii na wyspanej buzi, są uśmiechy łobuzerskie kiedy chce się bawić, uśmiechy szczęścia, a ja bardzo lubię uśmiech, kiedy mój Mąż wraca z pracy a Ona go rozpoznaje i uśmiech szczerej radości i miłości rozświetla jej twarz od ucha do ucha :)

No comments:

Post a Comment