November 19, 2015

Prywatny koncert




Leży w łóżeczku wpatrzona w karuzelkę, uśmiecha się, wierzga nóżkami i macha rączkami. Czy to czas na koncert? Zaryzykuję. Wyjmuję moje piękne skrzypce z futerału. Ich linia jest zachwycająco smukła. Misternie ukształtowane drewno, gdzieniegdzie pokryte delikatnymi rysami, z odciśniętym na sobie znakiem czasu kryje w sobie duszę. Najpierw dla rozgrzewki gram kilka gam i obserwuję Ludwiczkę. Ta z zaskoczeniem w oczach spogląda na mnie i śledzi wzrokiem ruchy smyczka. Podoba Ci się Iskierko? Pytam ją rozbawiona. A ona rozpływa się w uśmiechu. Skoro próba przeszła pomyślnie to postanawiam zagrać coś bardziej ambitnego. Wyciągam opasłą teczkę pełną nut. Tak jakby ktoś otworzył szufladkę i ujrzał jej zawartość, tak mi, nagle przypominają się lekcje skrzypiec, próby, koncerty, ćwiczenie grania w domu, szkolna garderoba w której przed każdym publicznym koncertem na mieście miła pani wręczała obowiązujący zestaw ubrań. Najbardziej lubiłam zestaw złożony z białej koszuli, białych spodni, białych butów wraz z różowymi dodatkami uszytymi z tego samego materiału: muchą i szerokim pasem. Po koncercie ubrania trzeba było wyprać, wyprasować i zwrócić. I widzicie? już się zapędziłam zaglądając do tej mojej skrzypcowej szufladki wspomnień ;) Tymczasem moja mała Melomanka wysłuchała Vivaldiego, Bacha i cóż słucha, słucha i się wdzięcznie uśmiecha. Wpadłam zatem na pomysł, aby zagrać jej coś żywszego i wśród nut wybrałam "Taniec Neapolitański" Piotra Czajkowskiego z "Jeziora Łabędziego". To był strzał w dziesiątkę! Mała zaczęła bardzo dynamiczne ruszać rączkami i nóżkami tak jakby chciała zatańczyć! I nie była to jednorazowa uciecha, bo później zagrałam jej jeszcze kilka innych kawałków przeplatając je z dwa razy "Tańcem Neapolitańskim" i reakcja była taka sama. Koncertów prywatnych będzie zatem więcej. 

4 comments:

  1. Ha! Ja też ostatnio sprawdzałam reakcję Rozalki na wiolonczelę. Wpatrywała się z zainteresowaniem, co bardzo mnie ucieszyło, bo obawiałam się, że będzie musiała się dłużej przyzwyczajać do dźwięku głośnego instrumentu. Jak dotąd zauważyłam, że woli te niższe partie ;) Czy zauważyłaś u Twojej córeczki tego typu preferencje?

    ReplyDelete
  2. Kochana Rozalka :) Moja wykazuje zainteresowanie dla szybszych utworów, natomiast gusta dla partii pozostają póki co niesprecyzowane ;)

    ReplyDelete