November 16, 2015

Projekt Matka i papemersy



W grudniu minie 5 lat odkąd pracuję w dużej korporacji, oczywiście obecnie przebywam na urlopie macierzyńskim. Urlop ten, jak to kiedyś gdzieś usłyszałam polega na tym, że szefa nosi się na rękach. Mój szef, moja mała Córeczka aktualnie jest marudna, bo dręczy ją kaszel i katarek. Na porannej wizycie u Pani doktor była niezwykle dzielna, uśmiechnięta i elokwentna. Pięknie współpracowała przy wszystkich badaniach rozdając swoje najpiękniejsze uśmiechy, gaworząc i przebierając nóżkami. Kryzys rozpoczął się w momencie kiedy opuściłyśmy gabinet, wszystko dlatego, że musiałam ją ubrać w ciepły kombinezon i włożyć do wózka. Myślę, że ryk, który z siebie wydała był przyczyną kilkusekundowego zakłócenia odgłosu startujących samolotów z Okęcia. Dwie młode dziewczęta siedzące w recepcji pożegnały mnie z uśmiechem współczucia. Później był płacz i lament. Smoczek, pozytywka, zapięcie śpiworka, szybkie wyjście z przychodni, moje w biegu zapinanie granatowego płaszcza, error, wróć, rozpinanie, bo krzywo go zapięłam, ponowne zapinanie, dynamiczny marsz, nakręcenie pozytywki, smoczek, luli luli, smoczek, pozytywka, luli luli. Sukces. Zasnęła. Śpij, Kruszynko śpij. Myślę kiedy Mała śpi. 

Charakter mojej pracy polegał na pracowaniu w systemie realizacji rozmaitych projektów, dlatego też przeglądając ostatnio książki w księgarni nie mogłam oprzeć się kiedy zobaczyłam tytuł "Projekt Matka" autorstwa Małgorzaty Łukowiak. Hmm, hmm ciekawe... bo czy macierzyństwo można nazwać projektem? Mam za sobą 35 przeczytanych stron i apetyt na dalszy ciąg. Co prawda czytam obecnie 3 książki na raz, wszystkie absolutnie ciekawe, więc nie wiem kiedy ją skończę, bo czytam zasadniczo podczas karmienia. Później nie mam na to czasu. Czytanie to moja pasja, mogłabym codziennie kupować nową książkę... A wracając do "Projektu Matka" - cóż osobiście wypowiadając się w tym temacie mogę tylko powiedzieć, że jest to dla mnie projekt życia, który nie skończy się wraz z kwartałem... Moja Mała Córeczka stała się dla mnie częścią życia, odsunęła na bok szereg innych spraw, bo wymaga ciepła, poczucia bliskości i bezpieczeństwa. Sprawiła, że moje umiejętności takie jak wielozadaniowość oraz organizacja czasu i przestrzeni osiągają najwyższe poziomy efektywności. W tym wszystkim mimo zmęczenia i krótkiego snu jestem zaszczycona, że mogę tej Małej Istocie codziennie pomagać w rozwoju, cieszyć się jej obecnością i widzieć w jej twarz obraz miłości.

P.S. Pamiętajcie, że w gabinecie lekarskim "Papemersów" nie wrzuca się do kosza :)


2 comments: